Kilka dni po obozie, oczywiście musiałem się rozchorować! Od 17 do 22 listopada nie mogłem trenować, co było dość...traumatycznym przeżyciem, jak można tak żyć! Bez sensu... od śr 23 powoli zacząłem wznawiać treningi.
W sobotę 26, zrobiliśmy w parku wspólny trening. Trener powiedział, że pobiegniemy sprawdzian na 1km... nie specjalnie spodobał mi się ten pomysł, ze względu na niedawno przebytą chorobę, ale cóż...mus to mus.
Biegło mi się bardzo dobrze, jakoś tak...lekko, bez większych kryzysów... wbiegam na "metę"...czas...2:58!!! :D "Życiówka", mój najlepszy czas na płaskim wynosił 3:01 około, w parku, na pofałdowanym i trudnym terenie wykręciłem 2:58 :) nie wiem jak to się stało...czy świeżość... ciężko stwierdzić, ale jest dobrze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz